Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prasa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2008

Przegląd prasy - Daily Monitor, 25.05.2008

A YOUNG BOY'S PRAYER

Dear God,

I am sorry for the wrongs the leader of the Lord's Resistance Army, Joseph Kony, has done to the people of norhtern Uganda. Please forgive him, because he is mad and therefore does not know what he is doing. He is seriously sick and needs special help. You can help him by making him know through the Holy Spirit that he is doing wrong. Forgive Kony even though he terrorises your other children like that.

Remember he is your son too.

Jonathan Wynand Ssempa, Greenhill Junior Academy

sobota, 24 maja 2008

Za wolność, 29 kwietnia 2008

Wokulirę S. poznałam w matatu. Zdziwiła mnie jego krytyczna postawa wobec ugandyjskiej rzeczywistości - na kolanach leżała teczka a na niej luźne kartki z wyjętymi fragmentami międzynarodowych dokumentów w systemie przestrzegania praw człowieka, szczególnie tych dotyczących wolności mediów.

Niezły tekst – wskazałam na jeden z ustępów. On pierwszy zapytał się, czy też jestem dziennikarzem. Następnego dnia brałam udział w zorganizowanym przez niego spotkaniu Human Rights Network – Uganda – stowarzyszenia dziennikarzy pragnących walczyć o swoje prawa. Najpierw na środek wyszedł Andrew M. – dziennikarz tygodnika Independent, aresztowany przed rządowych agentów przed domem za niepozytywną publikację dzień wcześniej. Po nim zaczęli występować inni: dziennikarze z Daily Monitor, Radio Sapiensia i inni z Independenta. Sceptycznie podchodziłam do ich wynurzeń. Nie mogłam powstrzymać myśli, że to spotkanie jest niezmiernie pompatyczne, wyreżyserowane, na wyrost – ten śpiewany przed spotkaniem hymn Ugandy, skandowane okrzyki: my chcemy wolnych mediów powtarzane przez zgromadzonych jak litania, zorganizowany przemarsz z przygotowanymi wcześniej kolorowymi plakatami. Gdy Wokulira zasugerował, że przejeżdżający obok Independenta samochód to kolejny patrol, stwierdziłam: to cyrk, farsa, Orwell, zwijam się stąd.


Seria kolejnych aresztowań i pobić zaburzyła jednak mój spokój ducha i postanowiłam dowiedzieć się więcej o batalii z tajemniczą, niezdefiniowaną siłą agentów rządowych. Co ciekawe, za sprawą Wokuliry wszelkie incydenty konsekwentnie znajdowały swój epilog w sądach. Prześladowani dziennikarze co dzień stawiali się na komisariatach, oczywistym stało się dla mnie powiązanie pomiędzy aresztowaniami a wcześniejszymi niepochlebnymi publikacjami. I patrzyłam na Wokulirę z niekłamanym podziwem. Daje ducha HURINET - żywemu ciału, czemuś zupełnie nowemu, nieobecnemu wcześniej w Ugandzie a będącemu przejawem prawdziwego, autorskiego i niekwestionowanego krytycyzmu.