Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alpy afryka dar es salaam samolot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alpy afryka dar es salaam samolot. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 grudnia 2010

Lot do Afryki

Alpy koloru ciemnego piernika zalane puchem jak przypieczony na wierzchu lukier. Zbocza zakrapiane ciemnozielonym tuszem wilgotnych o tej porze roku iglaków.
Cały region spowity cienką woalką szarych chmur, jak welon panny młodej.

Lecimy nad Adriatykiem, pod nami z jednej strony półwysep Apeniński a z drugiej Bałkański. Szarobłękitny. Na nim jak oka w rosole podłużne wyspy otoczone białą obwódką biało piaszczystej plaży. Gdy wylatujemy coraz głębiej w morze, chmury się rozwarstwiają i zawieszone są na dwóch poziomach. Pierwsza warstwa jest wciąż woalką, druga to małe kłęby, owieczki zupełnie nieregularnie rozłożone. Turbulencje świadczą o wyraźnych ruchach powietrza przenikniętego promieniami słońca. Białe fale poprószyły morze jak cukier puder.

A ponad tymi chmurami ten sam zawsze księżyc, jak pół plastra cytryny, który w miarę przemierzonych mil odsłania coraz to nowe oblicze z uśmiechniętej buzi północy do południowego królika. W grudniu wskazuje kierunek południowo-wschodni i wcale się nie dziwię, że odbił swoje oblicze na flagach Turcji czy Chin.

Z czasem warstwa chmur staje się coraz grubsza. Zasuwam białe plastikowe okienko samolotu.